Cudze chwalicie, swego nie znacie.
Dokładnie tymi słowami chcę rozpocząć ten wpis, bo uświadomiłam sobie, jak często to, co mamy najbliżej, pozostaje dla nas najdalsze. Tym razem odwiedziliśmy Grzywacką Górę, szczyt z wieżą widokową oferującą panoramę 360°. Przepiękne, urokliwe miejsce z trasą prowadzącą przez malownicze krajobrazy.
Obecnie Góra Grzywacka nie jest szczególnie popularnym miejscem. Czy hasło „Rzuć wszystko i jedź na Grzywacką” brzmi przekonująco? Pewnie nie.
Ale to właśnie w tym tkwi jej urok. Spacer na szczyt tego wzniesienia to prawdziwa uczta dla ducha, zwłaszcza w czasach, gdy w Bieszczadach roi się od turystów. Beskid Niski nadal pozostaje enklawą ciszy i spokoju. Czy to wada? Zdecydowanie nie! Brak tłumów to jedna z największych zalet tego miejsca – choć z pewnością nie jedyna.



Odwiedziliśmy Grzywacką Górę po raz drugi. Podczas pierwszej próby nie dotarliśmy aż tak daleko. Tym razem zaczynamy od zjazdu z drogi wojewódzkiej 993, a potem przemierzamy asfaltową drogę między domostwami. Startujemy z miejscowości Łysa Góra i zmierzamy w kierunku szczytu o tej samej nazwie. Tym razem towarzyszą nam moi rodzice, więc dobrze powtórzyć znaną trasę.
Gdy mijamy ostatni dom i asfalt się kończy, parkujemy samochód. Na przywitanie wychodzą do nas kózki, które nadają miejscu swojski klimat. Po kilku krokach natykamy się na odbite w zaschniętym błocie kopyta dzikich zwierząt. Ku mojemu zaskoczeniu, te ślady są niemal tak duże jak moja stopa!
Nasze oczy – i dziecięca ciekawość moich synów – nieustannie wypatrują kolejnych śladów zwierząt. Niedługo potem obserwujemy małe „stadko” żabek w przydrożnej kałuży. Całą drogę towarzyszy nam śpiew ptaków, a przy okazji organizujemy konkurs na najciekawszą nazwę dla spotkanych kolorowych kwiatów.
Spacer mija w wyjątkowo przyjemnej atmosferze. Ruch na trasie jest minimalny – tylko od czasu do czasu mijamy innych turystów, którzy pozdrawiają nas tradycyjnym „Dzień dobry”. Moi rodzice, rzadko chodzący po górskich szlakach, nie mogą wyjść z podziwu, że pozdrawiamy „obcych ludzi”.
Po około 40 minutach docieramy na Łysą Górę (641 m n.p.m.). Nie zatrzymujemy się tam długo – kilka zdjęć, pieczątka do kolekcji i ruszamy dalej.
Kolejny etap trasy prowadzi przez gęsty las, z którego schodzimy w dół, by wkrótce wyjść na piękną polanę. Od tego momentu krajobraz robi się coraz bardziej spektakularny, a czas dojścia na szczyt zaczyna się wydłużać. Gdybyśmy byli autem, nawigacja Google ostrzegałaby o „zdarzeniu drogowym” lub „zatrzymanym pojeździe” – bo co kilka kroków przystajemy, by robić zdjęcia lub kręcić krótkie filmy.
Grzywacka Góra nad Kątami (567 m n.p.m.) to szczyt w zachodniej części Beskidu Niskiego, w paśmie Beskidu Dukielskiego. Na wierzchołku wznosi się krzyż milenijny z platformą widokową, z której rozciąga się panorama w niemal wszystkich kierunkach.
Jedną z ciekawostek związanych z Grzywacką Górą jest fakt, że młody Karol Wojtyła – zanim został papieżem – przemierzał te tereny. Zatrzymywał się na nocleg u gospodarzy w pobliskich Kątach.
To miejsce z pewnością zasługuje na odkrycie.

