Podróż tam, gdzie góry wydają się bliższe – Rusinowa Polana i Gęsia Szyja

Podróżowanie po Tatrach to zawsze dobra decyzja. Czasem jednak zamiast forsownych wspinaczek na Rysy czy Kościelec, warto wybrać coś mniej ekstremalnego, ale równie malowniczego. I tak oto trafiamy na Rusinową Polanę oraz jej wyższego sąsiada – Gęsią Szyję. Jeśli myślisz, że to miejsce, gdzie tylko „wpadasz, robisz zdjęcie i wracasz”, to… masz trochę racji, ale obiecuję, że jest tu znacznie więcej do odkrycia!

Rusinowa Polana – boisko do panoram w Tatrach

Rusinowa Polana to idealna opcja dla tych, którzy chcą zobaczyć Tatry w pełnej krasie bez wylewania litrów potu na podejściach. To taki trochę „starter pack” tatrzańskich widoków. Mówią, że panorama stąd to „widok na 100 szczytów i przełęczy”. Osobiście nie liczyłam, ale chyba komuś się nudziło, bo wyszło idealnie.

Już sama droga z Wierchu Poroniec na Rusinową Polanę jest przyjemna i relaksująca. Trasa jest tak łagodna, że można ją przejść, trzymając w jednej ręce termos z kawą, a w drugiej… dziecko. No dobrze, z tym dzieckiem może przesadziłam, ale serio – nawet wózki dziecięce dają radę (co jest rzadkością w Tatrach).

Na polanie czeka nagroda: nie tylko widoki, ale też… sery! Górale wiedzą, co dobre, więc w sezonie letnim możecie kupić oscypki prosto z bacówki. Pachnie tam tak, że nawet jeśli nie jesteś fanem sera, nagle zaczynasz myśleć o wędzeniu własnych.

Gęsia Szyja – 1180 stopni do górskiej nirwany

Rusinowa Polana to jednak tylko przystawka, bo tuż obok czeka danie główne – Gęsia Szyja. Na mapie wygląda niepozornie, w rzeczywistości… No cóż, zobaczysz, gdy staniesz przed schodami. Tak, schodami. Wyobraź sobie, że ktoś uznał za dobry pomysł wybudowanie około 1180 drewnianych stopni na podejściu. Ktoś miał chyba w duszy fitnessowego trenera!

Pierwsze 200 schodów myślisz: „Ale super, jakie to łatwe!”. Kolejne 400: „Hmm, może jednak warto było zrobić więcej przerw na kawę na polanie?”. Po 1000 schodów jesteś w trybie „Ale czemu ja to robię?!”. Ale uwierz, kiedy docierasz na szczyt, wszystko staje się jasne. Panorama z Gęsiej Szyi to jedno z tych miejsc, gdzie przestajesz myśleć, zaczynasz patrzeć, a góry wydają się być tak blisko, że prawie możesz ich dotknąć.

Rusinowa polana i gęsia szyja

Zdjęcia

Rusinowa Polana i Gęsia Szyja to miejsca, gdzie Tatry witają każdego pięknem natury. Łatwe szlaki, panoramy na sto szczytów, bacówka z pysznym oscypkiem i przyjazna atmosfera sprawiają, że to idealny kierunek na rodzinny wypad lub samotną chwilę wytchnienia. Gotowy na podróż, która zapada w pamięć?

Praktyczne wskazówki z przymrużeniem oka

  • Start i parking: Najłatwiej zacząć z Wierchu Poroniec – parking kosztuje 30 zł (i zapewne dwa nieprzyjemne komentarze od sąsiadów, że płacisz „za powietrze”). Opcja rezerwowa to Palenica Białczańska, ale tam często są tłumy, jakby wszyscy nagle poczuli miłość do Tatr.
  • Co zabrać: Kijki trekkingowe w zimie to must-have. W lecie? Woda, kanapki i… cierpliwość do schodów.
  • Oscypek pro-tip: Nie jedz od razu. Ser lepiej smakuje z widokiem na góry.
  • Timing: Poranna wyprawa to klucz do spokoju. W południe polana zmienia się w piknik narodowy.

Podsumowanie – czy warto?

Rusinowa Polana i Gęsia Szyja to takie miejsca, gdzie każda chwila jest jak zdjęcie – idealna, malownicza, ale też pełna emocji. Jeśli szukasz widoków, które zapierają dech, ale nie chcesz kończyć dnia z bolącymi nogami (no, może trochę po tych schodach), to zdecydowanie warto tu zajrzeć.

A jeśli kiedyś usłyszysz zdanie: „Rusinowa Polana jest tylko dla początkujących” – nie wierz. To miejsce dla każdego, kto chce na chwilę zwolnić, poczuć bliskość natury i odkryć to, co w Tatrach najpiękniejsze. I kto wie, może się zakochasz w tych widokach tak jak ja?

Więc ruszaj na szlak, bo góry same się nie odkryją! 😊